Kup se foliówkę
Autor: minbeat - 19 listopad 2008Jeszcze rok, pół roku temu nie można było wyjść z jakiegokolwiek sklepu bez foliowego worka. Nie, niech mi pani nie daje. Naprawdę nie potrzebuję. Niech pani weźmie, rozsypie się pani wszystko. Aaa dobra, niech już będzie to zapakowane.
Teraz? Otrzymanie foliowego worka graniczy z cudem. To znaczy, może inaczej powinniśmy to ująć. Po mega, hiper i super marketach przyszła kolej na małe sklepy i ich pseudoekologiczną krucjatę. Foliówek co prawda wciąż jest całe mnóstwo, ALE teraz za tę przyjemność trzeba zapłacić. Ile? Różnie, 5, 10, 15 groszy - zależy gdzie, zależy jaki rozmiar. Czym się worki płatne od bezpłatnych różnią? Nadrukiem eko albo bio.
Co w tym złego, trzeba zapytać w tym momencie. W końcu sama od dawien dawna na zakupy z własną torbą chadzam. I tu powinniśmy wrócić do początku.
Kilka tygodni temu stojąc w niedzielę w kolejce po świeże pieczywo, usłyszałam jak pani za ladą każdemu klientowi tłumaczy, ze teraz za możliwość zapakowania bułek do siateczki trzeba zapłacić. No chyba, że ma Pan(i) własną albo kupuje Pan(i) tylko jedno bułeczkę, która zmieści się do małego (wciąż bezpłatnego) woreczka. No dobra. Przez kilka dni było tak samo. Potem już było tylko pytanie: ma Pan(i) woreczek? Nie? To nabijamy na kasę dodatkowe 10 groszy, bo bułek dużo to i siatka musi być większa.
Za jedną piekarnią poszły następne. Do tego co dzień dochodzą nowe sklepy, głównie spożywcze. I nie ma się czemu dziwić, bo ekologia to dobra rzecz, zwłaszcza gdy można na tym jeszcze zarobić. Spójrzmy na taką piekarnię. Tam dokładnie każdy klient musi otrzymać worek, bo o ile słoik ogórków mogę sobie wrzucić do torebki albo do siatki z innymi zakupami, to jednak chleba, z którego sypie się mąka czy 10 bułek do torebki już nie włożymy. I tak część klientów została ZMUSZONA do używania własnych toreb, część to olewa i płaci po 5 groszy (i na tych zarabia piekarnia), a trzecia część jeszcze nie wie, ze za foliówki trzeba zapłacić, nie ma własnej torby i na nich też zarabia piekarnia. Ogólny bilans jest bardzo zachęcający, więc dlaczego by nie.
Ale można zarobić jeszcze więcej, bo sprzedawcy dzielą się na różne kategorie. Na takich, którzy pytają o własną torbę, na takich, którzy pakują, jeśli jest taka możliwość, zakupy (np. bułki czy jabłka) w malutką (bezpłatną!) foliówkę oraz na takich, którzy bez słowa ładują zakupy do płatnej siatki nabijając na kasę dodatkowe grosze. Bo ludzka niewiedza sprzyja zarabianiu.
Życząc udanych zakupów radzę dokładnie przyglądać się otrzymywanym paragonom, bo może się okazać, że nie wiemy za co płacimy.


